My i nasi sąsiedzi, czyli mały ruch graniczny

Kiedy w grudniu 2011 r. w Moskwie polski Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski podpisywał Umowę o małym ruchu granicznym (MRG) między Polską a Rosją wiele sobie obiecywano po tym porozumieniu. Przede wszystkim - wiele korzyści gospodarczo-społecznych dla regionów, na terenie których miał obowiązywać MRG. Umowa ta weszła w życie dopiero pół roku później – pod koniec lipca 2012. Minął ponad rok od kiedy funkcjonuje MRG. Można chyba pokusić się na podsumowanie. Czego oczekiwano, co zyskano.


Na wstępie jednak kilka informacji  ilustrujących stan obecny.
Zacznijmy od prawa i przepisów dotyczących przekraczania granicy. Mieszkańcy mogą przekraczać granicę państwową na zasadach małego ruchu granicznego na podstawie specjalnie wydanych pozwoleń (+ paszport). Do połowy września polski konsulat w Kaliningradzie wydał już 140 000 takich dokumentów, zaś rosyjski konsulat w Gdańsku – około 30 000. Jeśli chodzi o intensywność ruchu i przekroczeń granicy – to wzrost jest imponujący. Dla porównania w 2010 r. odnotowano 1 451 492 przekroczenia granicy, w 2011 – 2 745 517, w 2012 – już 4 073 142 (z czego 107 809 w ramach MRG). W 2013 r. do 1 grudnia granicę Polska-Rosja przekroczyło 5 637 212 osób. W przeciągu 3 lat nastąpił prawie 4-krotny wzrost ilości przekroczeń granicy między Polską a Rosją.

Niestety - na podstawie dokumentów MRG można przekraczać granicę tylko przez przejścia lądowe – drogowe i kolejowe, MRG nie obejmuje przejść morskich i lotniczych. A przecież same punkty przekraczania granic też mają ograniczone możliwości przepustowości. W dni wolne (święta, sobota, niedziela) niektóre z nich są po prostu przeładowane, np. przejście Bezledy – Bagrationowsk planowane było na odprawianie 900 samochodów na dobę, a zdarza się, że liczba ta przekracza 3500 samochodów. Przejścia w Gronowie i Grzechotkach również dochodzą do swoich maksymalnych możliwości. Wniosek nasuwa się jeden: infrastruktura staje się „wąskim gardłem”, powinny być podjęte kroki by jednak usprawniać przepływ ludzi i towarów. Z całą pewnością przydałoby się przejście piesze (o które od lat monitujemy), proponujemy również by rozszerzyć MRG na przejścia morskie, te które znajdują się w Elblągu, Kaliningradzie , Gdańsku czy we Fromborku. Korzyści z tego mogłyby  być bardzo wymierne.


Jak widać ze statystyk – ruch osobowy znacząco wzrósł. Widać to również i w naszych miastach. W hipermarketach Gdańska, Olsztyna, a nawet Elbląga, w sklepach spożywczych, które jak grzyby po deszczu wyrastają tuż przy granicy w Braniewie, goście z Obwodu Kaliningradzkiego są mile widzianymi klientami, zostawiającymi w sklepach znaczne kwoty. Oficjalnie między 1 stycznia 2013 a 15 sierpnia 2013, polska Służba Celna w ramach systemu TAX FREE przyjęła 56 772 rachunki na kwotę 65 mln PLN (dla porównania w 2010 roku przyjęto 4484 rachunki, a w 2012 – 40 126 dokumentów.) Uwzględniając fakt, że nie podlega zwrotowi podatek VAT od usług gastronomicznych oraz hotelowych oraz w przypadku zakupów mniejszych niż 200 PLN można szacować, że realna kwota wydana przez obywateli Rosji w Polsce jest znacznie większa. Wg GUSu wartość zakupów dokonanych przez Rosjan na terenie RP  w pierwszej połowie 3013 r. oscyluje wokół kwoty 238 mln PLN.  Z drugiej strony, wg tych samych szacunków, Polacy zostawili w obwodzie kaliningradzkim FR około 143 mln PLN. Nie wszyscy są zadowoleni z takiego obrotu spraw. Na terenie Obwodu słynne stały się  „wojny parówkowe”, obroty w sklepach spożywczych Kaliningradu spadły po wprowadzeniu MRG o około 20% (według danych strony rosyjskiej). W ubiegłym roku na zlecenie Gubernatora urzędnicy porównywali ceny w sklepach rosyjskich i polskich. W niektórych przypadkach (właśnie tych sławetnych parówek) różnica w cenie na ten sam produkt dochodziła do 176% na niekorzyść sklepów w Kaliningradzie.  Trudno się więc dziwić się mieszkańcom Obwodu, że starają się podchodzić racjonalnie do wydatków i po prostu kupują tam , gdzie taniej.


Podobnej wymiany i ruchu oczekiwano wprowadzając MRG. Czy jednak nasze samorządy, firmy, ludzie byli przygotowani na wizyty sąsiadów? I tak, i nie. Prywatne firmy szybciej przystosowały się do potrzeb nowego klienta, zatrudniają pracowników ze znajomością rosyjskiego, wprowadzają napisy informacyjne w języku rosyjskim. Chyba najbardziej jest to widoczne w centrach handlowych i usługowych Trójmiasta. Mniej – w Elblągu czy Olsztynie. Również po stronie rosyjskiej – na stacjach paliw możemy spokojnie porozumieć się po polsku. W samym Kaliningradzie – już niekoniecznie. Zresztą – przepływ informacji – niestety mocno szwankuje. Zwykli mieszkańcy Braniewa, Olsztyna, Elbląga czy Gdańska oraz Kaliningradu nie mają niestety łatwego i szybkiego dostępu do informacji (w swoim języku) co oferuje sąsiad. Co się dzieje w kulturze, sporcie, w życiu gospodarczym. Nie mamy oferty muzealnej, artystycznej, nie wiemy co możemy zobaczyć w Kaliningradzie, nie mówiąc już o innych rejonach Obwodu. W jednej z codziennych gazet Kaliningradu jest stała rubryka poświęcona wydarzeniom z Litwy (głównie Kłajpedzki dystrykt) – takiej rubryki o wydarzeniach z Pomorza czy Warmii i Mazur – brak. Lukę próbują wypełniać prywatne strony internetowe, których pojawia się coraz więcej – są to strony zawierające głównie informacje dla Rosjan. Źródła informacji dla Polaków, o tym co można zobaczyć w Kaliningradzie i Obwodzie – nadal są bardzo nieliczne. Sytuacja bardzo powoli zmienia się – głównie na terenie Trójmiasta pojawiają się polskojęzyczne oferty kaliningradczyków.

A czy lokalne samorządy (po obu stronach granicy) zauważają sąsiadów? Nie wydaje mi się, żeby jakoś szczególnie widoczne było to w naszych miejscowościach. Przykład? A proszę bardzo: informacja w parkomatach – jest po polsku, czasami jest guzik z językiem angielskim lub niemieckim. Informacji o zasadach parkowania w języku rosyjskim – brak. Zresztą  vice versa – informacji o zasadach parkowania po stronie rosyjskiej w języku polskim – też nie spotkamy. Nie mówiąc już o drogowskazach – informatorach, gdzie w mieście jest policja, urząd, szpital, muzeum,  itd. Ani w Polsce, ani w Rosji. Podobnie jeśli chodzi o połączenia komunikacyjne. Rozkład jazdy autobusów na trasie Kaliningrad – Gdańsk: ze świecą trzeba szukać godzin odjazdu, a miejsce przystanku w Elblągu nie jest w ogóle oznakowane. A okazuje się, że obecnie mamy 5 połączeń dziennie. To są drobne udogodnienia, ale świadczą o życzliwości i pozytywnym stosunku do gości z sąsiedniego regionu.
Dwa lata temu, zrządzeniem losu dotarłam do maleńkiego miasteczka na dalekiej północy Norwegii – Kirkenes. 10 km od tego miasteczka jest już granica z Rosją (obwód murmański). Wtedy nie było tam żadnego małego ruchu granicznego, obowiązywały zwykłe wizy. Jakież było moje zdziwienie, gdy po wyjściu na spacer zobaczyłam na budynkach napisy w języku rosyjskim. Okazało się, że nazwy ulic są podane w obu językach – po norwesku i po rosyjsku, nazwy instytucji kultury – też. A w sklepie bez jakichkolwiek trudności mogłam dogadać się po rosyjsku, nawet w tak skomplikowanej materii jak robienie na drutach i szydełku! Drobiazg, prawda? A jednak zwróciło moją uwagę tak pozytywne nastawienie miejscowych władz do gości z Rosji. I Norwegowie sami przyznali: nasze miasteczko bardzo korzysta ze współpracy z Rosją, doceniamy to i robimy wszystko by ta współpraca rozwijała się. Wtedy pomyślałam o naszych przygranicznych miastach: Braniewie, Bartoszycach, Gołdapi. I o tym ile mamy jeszcze do zrobienia i zmiany, również  w naszej świadomości.

Autorka: Małgorzata Samusjew
Kierownik Programów
Stowarzyszenie Gmin RP Euroregion Bałtyk

 


Dodaj komentarz

KALENDARZ WYDARZEŃ

Zobacz listę wydarzeń związanych z działaniem naszego stowarzyszenia.

Przejdź na podstronę ze szczegółowymi informacjami. »
Maj 2017
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031 1 2 3 4
5
6
7
8
9
10
11

NEWSLETTER

MSZ
Strona została utworzona w ramach projektu "Euroregionalne Centrum Informacji - współpraca z Obwodem Kaliningradzkim" współfinansowanego przez Departament Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w ramach konkursu Współpraca

Strona wyraża jedynie poglądy autorów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP
Euroregion Bałtyk